Aktualności · TOUR de POLOGNE · Archiwum · Spis artykułów · Galeria · Linki · Szukaj 25 Czerwca 2018
PATRON MEDIALNY
statystyka
Aktualności
Łaski Speed
Średnia prędkość powyżej 40 km/h nie zawsze zapewniała miejsce w pierwsze dziesiątce niektórych kategorii. Supermaraton w Łasku to na pewno jeden z najszybszych tegorocznych wyścigów dla amatorów.
I niespodzianie wygrał go na dystansie giga wrocławianin Przemek Zawada (questsport.pl), który przez pięć i pół godziny jechał ze średnią prędkością ponad 39km/h. Irena Łańcucka (KKS Trzebnica) była druga open wśród kobiet z czasem 7 godzin 29 minut. Uwagę na tym dystansie zwróciła silna reprezentacja trzebnickich Szerszeni, choć szkoda, że poza znakomitym Gerardem Skalskim ( 2 miejsce w M4), reszta raczej na rowerze innym.
I kolejny wrocławianin Jacek Łuczkiewicz wygrał open na mega !!! Tu doskonale wystapili jeszcze zawodnicy Rawex Energy Saving Paweł Szczepkowski ( 2 miejsce w M2) i Ryszard Rawski ( 1 miejsce w M6). Trzeci w M3 był Igor Kaźmierczak ( PM Rider).
Małgorzata Kocik i Wiesława Prokopczyk ( Szerszenie Trzebnica) zajęły pierwsze dwa miejsca w swojej kategorii na dystansie mini.
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1606 Czytań · Drukuj
DOBRE LESZNO, ale...

Niezupełnie tak miało być na XI Leszczyńskim Maratonie Rowerowym.

Liczyliśmy na zwycięstwo – jeśli nie open, to przynajmniej w kategorii – Jurka Sikory (w koszuli Mistrza Polski) , Grzegorza Krężla (jak trzy lata temu) lub przynajmniej Joanny Wołodźko. A może Damian Miela ? Kacper Sowiński @ Adaś Dobosz ? Zbyszek Gucwa ? A Andrzej Gucwa miał oczywiście obronić po raz kolejny tytuł mistrza Polski dziennikarzy.

fot. Rafał Głuszak - Kraksa nawet na finiszu...

Ale na wyścigach nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. W jednym z najpopularniejszych wyścigów amatorskich ze startu wspólnego wystartowało ponad 600 kolarzy a wygrało trzech miejscowych zawodników: Adam Adamkiewicz, Piotr Krysman i Adam Dudziak a najlepszym wrocławianinem był piąty open i pierwszy w M3 Bartek Pajor (GVT). Jerzy Sikora (Triathlon Club Wrocław) przegapił właściwy odjazd i zajął 10 open i drugie w kategorii.

Dopiero w kolejnej grupie z 2 minutowa stratą przyjechali między innymi 18 open Grzegorz Krężel, Damian Miela, Piotr Antczak, Kacper Sowiński i Andrzej Gucwa, który tytuł mistrza Polski dziennikarzy przegrał z Piotrem Szafrańcem o sekundę. Zbyszek Gucwa był w pracy a Adamowi Doboszowi znowu coś się zdarzyło :)

Trzecia open w rywalizacji kobiet była na szczęście Katarzyna Dugiel a czwarta Joanna Wołodźko, która zdobyła tytuł Mistrzyni Polski Dziennikarek i tak zrelacjonowała wyścig:

Tłum ludzi na starcie a w pierwszym sektorze tylko 150 osób, które zasłużyły sobie zeszłorocznym dobrym wynikiem na wyróżnienie. Było tam również miejsce dla Vipów, i podobno dla kobiet, ale większość z nich nie była o tym poinformowana i starowała z sektora masowego (między innymi ja). Czas startu wspólny. Świetna pogoda i dokładnie zabezpieczona trasa. Po sąsiedzku – szybowcowe Mistrzostwa Polski – więc piękne widoki również nad nami.
Pojechałam w Lesznie pierwszy raz i było tak jak myślałam że będzie. Stres przez całą drogę – w grupie momentami 10 osób, momentami ponad 80 – w tym część na trekingach i rowerach MTB, choć organizator prosił, by na takich rowerach nie startować. Niestety ciężko to wielu osobom zrozumieć – że stwarzają zagrożenie mocniejszymi hamulcami, brakiem doświadczenia w peletonie, że nie ostrzegają przed dziurami w asfalcie i trącają kierownicą z rogami – lub co gorsza bez rogów i mogą wszystkich błyskawicznie wywrócić. Nie startowałam z pierwszego sektora, więc jechałam z grupą, która wykrystalizowała się po pierwszych 10 nerwowych kilometrach. Średnia przyzwoita, udało nam się dopaść kilka grup które od startu były przed nami, ale czołówki nie udało się dogonić. Efekt - drugie miejsce w kategorii, bez wywrotek i z tytułem Mistrza Polski dziennikarzy, po który do Leszna pojechałam.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1672 Czytań · Drukuj
Jacek Łuczkiewicz, wicemistrz Polski: Ja wam jeszcze pokażę !
Na mistrzostwa jechałem z nadzieją na poprawę ubiegłorocznych pozycji i zmniejszenie dystansu dzielącego mnie od najlepszych. Solidny trening i wsparcie, jakie otrzymałem od klubu Rycerze Rolanda Maciejewski Team powodowały, że miałem pewne powody do optymizmu. Zimowe przygotowania nie były jednak bezproblemowe. Kiepska pogoda, nawał obowiązków zawodowych lub domowych powodował, że z „profesjonalnie” przygotowanego planu co i rusz trzeba było nieprofesjonalnie wykreślać kolejne treningi. Proza życia. Poza tym trochę siłowni, sporo regeneracji oraz szlifowanie umiejętności puszczania koła na treningu równie ważnej jak umiejętność trzymania koła na wyścigu. Wymontowałem też z roweru licznik. Zbytnie sugerowanie się średnia prędkością lub, co gorsza, traktowanie jej jako główny cel treningu powodowało, że potem w czasie wyścigów miałem dokładnie to co trenowałem, czyli prędkość... średnią.

Do Zduńskej Woli przyjechaliśmy w piątek więc był czas na ostatni trening na trasie wyścigu. Potem już tylko odpoczynek i dbanie o odpowiedni zapas glikogenu. Następnego dnia od rana trochę spraw organizacyjnych, spokojny objazd trasy z kolegami z Rawexu, relaks, rozgrzewka i przed 15:00 ruszyłem z rampy startowej. Z jazdy pamiętam niewiele. Tradycyjną astmatyczną zadyszkę na początku, trochę cyferek z licznika i pulsometru oraz tabliczki odliczające kolejne kilometry. Na mecie sumienie miałem czyste - wyjechałem się do końca. Dzięki pomocy Pawła Draba jeszcze zanim poznałem wyniki udało mi się znaleźć partnera na niedzielną jazdę parami. Podczas wspólnego rozjazdu spotkaliśmy kolegę Pawła, który w zasadzie przyjechał tylko na start indywidualny, ale w sumie czemu nie - mógłby pojechać też w parze ze mną. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że tym kolegą jest olimpijczyk, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Europy, kilkunastokrotny Mistrz Polski i świeżo upieczony Mistrz Polski Masters Grzegorz Krejner. I wtedy zaczął się stres. Był to partner najlepszy z możliwych lub... najgorszy. Z jednej strony jadąc z nim wystarczy nie zepsuć zbyt wiele, ale z drugiej, patrząc na solidne, umięśnione, torowe uda mogłem domyślać się jakich prędkości powinienem spodziewać się na trasie. W niedzielę było tak jak przypuszczałem, czyli ciężko. Podział ról był taki, że ja jadę pod górę, a Grzegorz rozkręca po zakrętach i na lekkich zjazdach. Robił to bardzo płynnie, ale mimo wszystko po swoich mocnych zmianach musiałem sięgać rezerw żeby załapać się na koło przelatujacego obok Pendolino. Po ogłoszeniu wyników okazało się, że jesteśmy na drugim miejscu z 5-sekundową stratą do zwycięzców. Zadecydować mógł brak jednego choćby wspólnego treningu i kilka momentów zawahania na trasie. Trochę żal, ale za rok będzie okazja do rewanżu. Szkoda tylko, ze z innym partnerem bo ja przechodzę do kategorii M50A, gdzie czekają już na mnie Jurek Sikora i Paweł Drab.

Korzystając z okazji chciałbym podziękować mojej żonie za cierpliwość i wyrozumiałość. Przepraszam za zaniedbany troche trawnik i bałagan w garażu. Na koniec krótko. Dziękuję Pawle za partnera. Grzegorz - dziękuje za wspólna jazdę. Jurek Sikora - dzięki za wyznaczenie poziomu do którego powinienem dążyć.

fot. Katarzyna Bańka
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1692 Czytań · Drukuj
KLASYK SKALMIERZYCKI JUŻ 12 czerwca !


Aby powiększyć - kliknij plakat :)
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1733 Czytań · Drukuj
Mama Kasia ma sreberko
Wicemistrzyni Polski masters w jeździe indywidualnej na czas Katarzyna Dugiel :
Ogólnie rzecz biorąc nie przygotowywałam się jakoś specjalnie na te Mistrzostwa ze względu na brak czasu. Teraz mam półtoraroczną córeczkę, której staram się poświęcać jak najwięcej czasu i do tego nowa praca na stanowisku zastępcy kierownika. Na treningi wychodziłam max 3 razy w tygodniu. Przed MP skupiłam się bardziej na sprintach i treningach szybkościowych. Jadąc na zawody nie wiedziałam czy uda coś mi się ujechać. Czy będę w stanie rywalizować z dziewczynami.
W swojej ,,kolarskiej karierze” w czasówkach startowałam zaledwie 3 razy i nie specjalizuje się w takich startach, ale nie ukrywam, że jak każdy jadący na MP marzyłam o koszulce z orzełkiem Po przeczytaniu listy startowej wiedziałam, że o pierwszym miejscu mogę zapomnieć… Bywa i tak, że na zawody Mastersów przyjeżdżają zawodowi sportowcy np. panczeniści. ;)
Stojąc na starcie z moim Moserem- zwykłej kolarzówce bez wysokich kół, kierownicy czasowej i kasku myślałam tylko sobie ,,co ja tu robię…?” Patrzyłam na rowery innych zawodników i nie mogłam oderwać od nich oczu. Tylu tak wypicowanych maszyn na raz to ja w życiu nie widziałam! No ale co, przyszedł czas startu więc wsiadłam i pojechałam. Trasa do łatwych nie należała- kilka hopek i pod wiatr. Trzeba było wykorzystać każdy moment aby przyśpieszyć. Myślałam tylko o tym co mówił trener… Zaciskałam zęby i pedałowałam ile mogłam. Gdy zameldowałam się na mecie czułam, że mogłam lepiej. Nie był to start na maxa.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1642 Czytań · Drukuj
Tour de POLOGNE po raz pierwszy dla kobiet i mężczyzn


Aby powiększyć - kliknij plakat :)
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 2520 Czytań · Drukuj
POKONAć PRADZIADA
Wrocławianin Michał Antosz ( MTB Votum Orbea Team) wygrał 24 edycję Wjazdu na Pradziada pokonując kolejnego zawodnika o póltorej minuty. Czwarty był kolega klubowy zwycięzcy Paweł Perkowski a rywalizację czterdziestolatków zwyciężył Marek Żelazny( Huzar Bike Akademy). Startowało ponad 200 kolarzy.
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1494 Czytań · Drukuj
DWA ZŁOTE SIKORY
Jerzy Sikora - 50-letni zawodnik i trener Triatlon Club Wrocław (wcześniej m. in. Domator, Whirpool, Eska Team i Dolmel Wrocław) zdobył dwa złote medale na rozegranych 28 i 29 maja w Zduńskiej Woli Mistrzostwach Polski Masters w Jeździe Indywidualnej na Czas i Jeździe Parami na Czas (w parze z Pawłem Drabem, w zasadzie również wrocławianinem).

Po dekoracjach Mistrz Jerzy powiedział:
MP w tym roku świetnie zorganizowane pomimo, że jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Bezpieczna, malownicza trasa o gładkiej i jakościowo bardzo dobrej jak na polskie warunki szosie. Myślę, że najlepiej przygotowana i wytyczona, porównując z tymi na których walczyłem o tytuły. Nadto idealna kolarska pogoda, dobrze zaplanowana i wykonana w 100 % rozgrzewka, żadnych elementów nerwówki (świetny kontakt z organizatorem Grzegorzem Turkiewiczem), dały doskonałe warunki do lepszych rezultatów. Atmosfera godna rangi MP.

Nadal brakuje mi przekonującej Kontroli Antydopingowej to znaczy w większym zakresie, a nie losowo, ale to przyszłość. Nasze władze Masters, w tym prezes Rubin, wspaniale wspólnie z przedstawicielami miasta Zduńskiej Woli oraz organizatorem Gatta Team, pod kierownictwem wspomnianego już Grzegorza Turkiewcza z dekoracji uczynili przedstawienie godne, a nawet przewyższające jakością imprezy elitarne. Szkoda tylko, że pomimo tak sprawnej organizacji koledzy z którymi się ścigaliśmy w większości nie zostali do końca zawodów, by oklaskami docenić zwycięzców.


· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1600 Czytań · Drukuj
TRZY, CZTERY, PIĘĆ ZŁOTYCH DLA WROCŁAWIA



Joanna Wołodźko (Eska Team) indywidualne i Jerzy Sikora (Triathlon Club Wrocław) indywidualnie i w parze z Pawłem Drabem zdobyli dla Wrocławia złote medale Mistrzostw Polski Masters w jeździe indywidualnej na czas, rozegrane 28 i 29 maja w Zduńskiej Woli.
Tytuły wicemistrzowskie zdobyli między innymi: Katarzyna Dugiel ( Polar Nutraxx) pokonana przez medalistkę olimpijską Natalię Czerwonkę i Ryszard Rawski (Rawex Energy Saving) w M60b i Józef Misiak (Rycerze Rolanda) w 70b.

Czwarte i piąte miejsce w M30 zajęli Paweł Piróg (HBA) i Artur Gacek
Dzień później w jeździe parami złote medale zdobyli jeszcze Ryszard Rawski i Zbigniew Szczęsny(Rawex) i Józef Misiak ze Stanisławem Paterką a srebrne między innymi Jacek Łuczkiewicz z Grzegorzem Kreinerem i Wielisław Szymański z Zygmuntem Pfeiferem. Brąz dla pary Zygmunt Krawczyk, Cezary Pyzikowski
Na zdjęciu Mistrzyni Polski na pierwszym treningu po mistrzostwach - w kultowym miejscu startu wrocławskich ustawek czyli .... przy cmentarzu w Pasikurowicach.

Pierwsze wrażenia Joanny Wołodźko:
Dzięki Zygmunt Krawczyk za pożyczenie roweru - dzięki Tobie pojechałam na czasowym Felcie z pełnym kołem!
Gratulacje dla organizatorów Mistrzostw Polski w jeździe na czas! Minusów nie znalazłam! Plusy: świetna lokalizacja, gładki asfalt, trasa ładna widokowo i z elementami technicznymi; mapa była opublikowana wcześniej – więc ją objechałam i dokładnie poznałam na wszelki wypadek, na jezdni były namalowane biało-czerwone strzałki, więc nie miałam wątpliwości którędy jechać, sędzia na nawrocie ruchem ręki wskazał mi gdzie zawrócić. Wielu fotografów na trasie (wykluczających ewentualne łamanie regulaminu). Uprzejmi sędziowie, brak kolejki do zapisów, rampa, lista startowa opublikowana przed zawodami, czipy, tablica z wyświetlaczem, szybko wywieszono wyniki pozwalające złożyć ewntualny protest. Dogodne miasteczko zawodów z elementami do siedzenia, łazienki, występy utalentowanych dzieciaków, scena dla dekorowanych z podium, dziewczyny –przepasane szarfami i w sukienkach – podające medale na poduszkach z wyszytym napisem Mistrzostwa Polski, koszulki z godłem, przepiękne medale (mam tylko jeden ładniejszy w kolekcji ...), wiceprezydent miasta obecny na całej dekoracji, oprawa muzyczna jak na Oskarach, uśmiechnięci organizatorzy i nagrody rzeczowe dla wszystkich medalistów. Porządek, parking w pobliżu...

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1656 Czytań · Drukuj
Kryterium w Trzebnicy



Pięć razy" w trupa" jakąś uliczką w Trzebnicy ( Konopnickiej, 300 metrów), żeby udowodnić, iż Trzebnica leży w górach a potem zjazd na pełnej prędkości i próby zmieszczenia się między krawężnikami. Odcinki bruku, aby udowodnić, że Trzebnica jest kolarsko wszechstronna. Tylko strefa kibica bardziej szydercza niż na Giro: Szurkowski, Jankiewicz, Charucki, Wrona, Brzeźny, Faltyn a najaktywniejsi to Robert Rasała i Zbyszek Fojtar. 22 maja - Niedzielne IV Kryterium w Trzebnicy czyli zaledwie 15 lub 25 kilometrów ale za to w bezwględnym beztlenie.
Na dłuższym dystansie zwyciężył, jak rok temu, Piotr Sułek( Boplight Świdnica) przed zawodnikami Lkk Wulkan CCC Marcinem Latoszkiem i Arkiem Tecławem. Szósty open był Jerzy Sikora reprezentujący w tym sezonie barwy Triathlon Club Wrocław. Wsród 44 kolarzy startujących na tym dystansie między innymi wrocławianie: Kacper Sowiński(14), Grzegorz Krężel ( 17), Grzegorz Fajkowski(20), Tomasz Wołodźko (24), Paweł Szczepkowski, Krzysztof Łańcucki, Daniel Aramowicz, Wojciech Krauze
Pierwsza trójka na krótkim dystansie to Marcin Kozłowski, Artur Gacek(Lkk Wulkan CCC) i Tomasz Sorbian )PM Rider)
Igor Kaźmierczak(PMRider)wygrał rywalizacje trzydziesto i czterdziestolatków przed Markiem Miazgą I Jarosławem Zygmątem ( Moto Jelcz) a Marek Lechowski (Eska Team) był najlepszym 50 -latkiem. W kategorii najstarszej wygrał Janusz Czaplicki (Rycerze Rolanda Maciejewski), który wyprzedził Zbigniewa Szczęsnego ( Rawex Energy Sawina).
Powracająca do wyścigów Katarzyna Dugiel(Nutraxx) pokonała Katarzynę Rzepecką i Cecylię Czartoryską(GVT) w rywalizacji kobiet open.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 1675 Czytań · Drukuj
Strona 4 z 63 < 1 2 3 4 5 6 7 > >>
Zapowiedzi
29 lipca 2018
Memoriał fisha, mistrzostwa Dolnego Śląska MTB, Zieleniec
25 sierpnia 2018
Mistrzostw Polski Enduro, Srebrna Góra